Przez pustynię jedzie na wielbłądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę.
- Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany.
- Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala.
Komentarze
Kaniel: Cześć, co słychać? :P
Jola: Hey! fajna strona
Dodaj komentarz
Możliwość dodawania komentarzy została tymczasowo wyłączona.